DZIAŁANIA ZBROJNE

Działań zbrojnych nie wszczyna się po uroczy­stym wypowiedzeniu wojny, które określa moment otwarcia ognia. Atakuje się znienacka, by zyskać przewagę nad zaskoczonym przeciwnikiem. Tak więc czas i przestrzeń przeznaczone na gigantycz­ny pojedynek nie są ograniczone i wydzielone z reszty trwania i obszaru, jak się to dzieje w czasie zawodów, które rozpoczynają się na dany znak i nie wykraczają poza wytyczone ramy. Równocześnie można stwierdzić stopniowe eli­minowanie wszelkich elementów rycerskości i wszelkich reguł. Dzięki temu wojna do pewnego stopnia nabrała czystszych konturów i odzyskała w całej pełni swą istotę. Wyzbyła się wszelkich naleciałości obcych jej prawdziwemu jestestwu, wyzwoliła się z konkubinatu wiążącego ją z du­chem gry i współzawodnictwa.

UNIKNIĘCIE STARCIA

Taktyka każe unikać starcia równego z równym. Coraz dalej odchodzi się od pojedynku, zbliżając się za to do skrytobójstwa lub polowania. Cała sprawa polega na tym, aby zaskoczyć i rozgromić przeciwnika słabszego liczebnie i gorzej uzbrojonego, samemu — w mia­rę możliwości — bezpośrednio nie narażając się na niebezpieczeństwo. W coraz większej mierze wojnę toczy się nocą, stosując wzajemne wymordowywanie bezbronnej ludności, której trud za­bezpiecza wyżywienie i wyekwipowanie walczą­cych.   .Nie ma już ściśle określonego pola walki. Daw­niej był to ograniczony obszar, który można by porównać ze szrankami, areną, boiskiem. Wokół kręgu wydanego na pastwę przemocy roztaczał się przynajmniej świat rządzony łagodniejszymi pra­wami. Obecnie wojna rozpościera się na całe te­rytorium zamieszkałe przez dane narody. Podob­nie ma się rzecz, jeśli idzie o trwanie wojny.

WOJNA TOTALNA

Współczesny świat z natury rzeczy niechętnie to­leruje owych zawodowych „gwałtowników”, sta­rając się wyrugować tę kategorię ludzi, którzy jednak zjawiają się, gdy tylko sytuacja temu sprzyja. Chociaż jednak nowa struktura społeczna oraz techniczna lub naukowa forma walk na miej­sce wysławionego bohatera wprowadza niezliczone rzesze „nieznanych żołnierzy” — dawna postawa nie uległa jeszcze zanikowi. Konieczność rygory­stycznej dyscypliny i środki, jakimi się ją egze­kwuje, przyczyniają się niewątpliwie do ograni­czenia dawnej rycerskiej fantazji, niemniej wojna zyskuje na skali to, co traci na rozpasaniu in­stynktów. Obecnie nabiera innej cechy święta: jego całościowego charakteru. Walka staje się sprawą mas, przy czym każda ze stron stara się zwyciężyć najmniejszym kosztem. Dlatego właśnie atakuje się słabszego.

POCZUCIE WSPÓLNOTY

Daje ono poczucie wspólnoty, a zarazem wyższości w stosunku do tych, którzy nie narażali się na niebezpieczeństwa lub też odegrali w boju mniej czynną rolę. Nie wystarczy bowiem narażać siebie, trzeba jeszcze godzić w innych. Uświęcenie to jest dwoiste: wiąże się z tym, że człowiek ma nie tylko odwagę umierać, ale także — zabijać. Sanitariusz nie cieszy się chwałą należną wojow­nikowi. Walczący walczącemu nierówny: status wojownika zakłada hierarchię. Różne rodzaje bro­ni od lotnictwa po intendenturę, strefy operacyjne od pierwszej linii do dalekich tyłów, odznaczenia, rany, uszkodzenia ciała — wszystko to stanowi ciąg inicjacji różnego stopnia, wiążących się też z różnym stopniem chwały. Odnajdujemy tu pew­ne rysy właściwe stowarzyszeniom mężczyzn, do których — w społeczeństwach pierwotnych — droga prowadzi przez uciążliwe próby i których człon­kowie w ramach wspólnoty korzystają ze szczegól­nych praw.

CHRZEST OGNIOWY

Czuje się on niezwyciężony i jakby naznaczony piętnem, które po śmierci Abla ochraniało Kaina: „Dosięgliśmy najgłębszego nur­tu życia, by doznać w nim całkowitego przeisto­czenia.” Zdawać by się mogło, że wojna poi walczących haustami fatalnego napoju, który wy­pijają aż po męty na dnie pucharu. Ona tylko rozporządza tym napojem, po którym człowiek patrzy na świat nowymi oczyma: „My, żołnierze frontowi, możemy dziś powiedzieć, że zaznaliśmy tego, co w życiu najważniejsze, i odkryliśmy istotę naszych własnych jestestw.” Wojna, nowe bożyszcze, gładzi grzechy i uzycza łask. Chrzest ogniowy staje się źródłem najwyż­szych cnót. Ludzie wyobrażają sobie, że ktokol­wiek dostąpi tego obrzędu, staje się nieustraszo­nym kapłanem tragicznego kultu i wybrańcem zazdrosnego bóstwa. Między wszystkimi, którzy wspólnie dostępują tej konsekracji łub ramię w ramię dzielą niebezpieczeństwa bitew, rodzi się braterstwo broni łączące wojowników trwałymi więzami.

WOJNA JAKO SAKRAMENT

Sta­nowi ona dla ludów najwyższy imperatyw moral­ny. To nie wojna powinna prowadzić do pokoju, lecz pokój służyć przygotowywaniu wojny, pokój bowiem to jedynie chwilowe, doraźne zawieszenie broni między wojnami. Wszelki pozytywny trud nastawiony jest na wojnę i w niej znajduje swe ukoronowanie. Wszystko, co nie ma związku z woj­ną, zasługuje na pogardę. „Wszelki byt jednostko- wy i społeczny uzasadnienie swe znajduje jedynie w przygotowywaniu wojny.” Ten stan ducha ma charakter prawdziwie religij­ny. Wojna, podobnie jak święto, jawi się jako czas sakralny, okres epifanii boskości. Wprowadza człowieka w świat, gdzie obecność śmierci przy­prawia go o drżenie i różnym jego uczynkom nadaje wartość najwyższą. Człowiekowi wydaje się, że przez wojnę — jak w dawnych inicjacjach przez zstąpienie do piekieł — zyskuje siłę ducha niewspółmierną do tego, co dać mu mogą zwykłe, przyziemne trudy.

SKRAJNE WYJŚCIE Z ROZPACZY

Wojna wyrywa człowieka z obmierzłej stagnacji czasów pokoju, kiedy wegetuje on opanowany bez reszty przez upadlającą gnuśność, nastawiony na reali­zację najniższego ideału: bezpiecznego posiadania. Wojna burzy ład powolnego umierania, zmuszając człowieka, by na straszliwych ruinach budował nową przyszłość.W świetle tego wszystkiego jakże więc widzieć w wojnie jedynie skrajne wyjście z rozpaczy, ostatni argument królów, groźną i surową ko­nieczność, do której trzeba się uciec, gdy zawodzą wszelkie inne środki? Wojna jawi się jako coś więcej niż wstrętne lekarstwo, które narody mu­szą niekiedy stosować, by uniknąć zagłady. Wojna staje się racją bytu narodowego, a nawet czyn­nikiem określającym naród: naród to ludzie, któ­rzy walczą po tej samej stronie; wojna zaś to najwyższy wyraz narodowej woli istnienia.

WOJNA — SIŁA OŻYWCZA

Poznajemy tu cechy powszechnie przypisywane świętom. Również one były środkiem okresowego odnawiania społeczeństwa. Wierzono, że dzięki obrzędom świątecznym można wkroczyć w nową erę zdrowia i siły. Nawet samo słownictwo po­zwala na zestawienie wojny ze świętem, czyni się z niej bowiem rodzaj tragicznej bogini płodności, porównuje ją także do gigantycznego porodu. I podobnie jak matka naraża własne życie, by wydać na świat dziecko, tak ludy powinny spła­cać krwawą daninę, by dzięki niej położyć pod­waliny swego istnienia łub przedłużyć je. „Wojna to najpierwotniejsza forma ukochania życia.” W wojnie znajduje wyraz prawo rodzenia się na­rodów; odpowiada ono straszliwym z natury rze­czy ruchom trzewnym, które towarzyszą fizycz­nym narodzinom. Nie podlega ona ani woli, ani inteligencji, podobnie jak nie podlegają im skurcze jelit. Owe zgubne paroksyzmy ujawniają jednak człowiekowi sens i moc sił najtajniejszych.

OFIARA

Zbożna trwoga — to tylko początek. Śmiertelnik, który sam padnie ofiarą wojny, uznawszy ją za nieuniknioną, wnet zaczyna uważać ją także za potrzebną. Teolog, podzielając poglądy Josepha de Maistre, widzi w niej dopust boży. Filozof, idąc za Heglem, dostrzega w wojnie prawo natury i siłę napędową historii. Wojna przestaje działać na zasadzie przypadku, stając się regułą rządzącą światem, istotną cząstką mechanizmu kosmicz­nego, i jako taka przybiera charakter zdecydowa­nie religijny. Zaczyna się opiewać jej dobrodziej­stwa, widząc w niej już nie barbarzyństwo, lecz podstawę cywilizacji i najpiękniejszy jej wykwit: wszystko, co twórcze, zawdzięczamy wojnie, pokój zaś to czynnik upadku i degradacji; wojny są konieczne dla regenerowania społeczeństw i oca­lenia ich przed śmiercią; one to chronią człowieka przed nieodwracalnym działaniem czasu. Tym krwawym łaźniom przypisuje się zbawczą moc Wody Życia.

KATASTROFA I ROZPACZ

Podobnie stopniowo przechodzi się od okresu powojennego do okresu przedwojennego. Zmiany dokonują się równocześnie w świadomości, w polityce i w gospodarce. Czas pokoju jest neu­tralną dziedziną różnie ukierunkowanej działal­ności i stanowi rodzaj niekoniecznego interme­dium między dwoma przesileniami. Z tym przede wszystkim wiąże się prestiż wojny, który z wolna przeważa, aż wreszcie unicestwia wszystkie budzo­ne przez nią lęki.Wojnę uważa się za katastrofę absurdalną i zbrodniczą. Wydawałoby się, że przeciwstawia się jej godność ludzka, że zasadniczym celem czło­wieka powinno by być jej unikanie. Niebawem jednak wojna urasta do rangi fatum, przybiera charakter straszliwej klęski żywiołowej, siejącej zniszczenie; o ile rozum nadal ją potępia, serce darzy ją szacunkiem, jak wszelką moc, która po­zostaje poza zasięgiem człowieka i przerasta go.